- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Wojtyra on fire, a lubuskie jest piękne!

Cztery ostatnie mecze ligowe rozegraliśmy z drużynami województwa lubuskiego i z każdym kolejnym spotkaniem stawialiśmy czoła rywalom z tego malowniczego regionu, gotowi na walkę jak prawdziwi wojownicy. Od pierwszego gwizdka sędziego, oddychaliśmy futbolową pasją, walczyliśmy jak lwy i triumfowaliśmy we wszystkich czterech starciach. To nie tylko zwycięstwa, to wyrazy naszej wytrwałości, współpracy i poświęcenia. Nasze barwy na tle lubuskich krajobrazów świecą teraz jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej, a duma naszego miasta rozbrzmiewa coraz głośniej na piłkarskiej arenie!

Starcie z Warciarzami potoczyło się po naszej myśli i szybko zdominowaliśmy rywala. W 15 minucie piłkę przejął Dominik Lewandowski i wychodząc sam na sam z bramkarzem został nieprzepisowo zatrzymany przez  Piotra Majerczyka, który za to zagranie obejrzał czerwony kartonik. Do piłki podszedł Dawid Wojtyra i precyzyjnym uderzeniem pokonał Dawida Smuga. Osłabieni gospodarze nie mieli argumentów aby  zagrozić naszej bramce.

My graliśmy swoje i w 24 minucie było 2:0 dla MKS-u, a drugą bramkę w tym meczu zdobył Dawid Wojtyra, asystował Patryk Tuszyński. Napieraliśmy na gospodarzy szukając kolejnych goli, w 27 minucie uderzał Neison, ale jego strzał został zablokowany. Głodny goli był Dawid Wojtyra, w 30 minucie zatrudnił Dawida Smuga, który sparował piłkę za linię końcową. Gospodarze nie przebierali w środkach, odczuł to Michał Maj, który w 40 minucie musiał opuścić plac gry. Doliczone 4 minuty i zeszliśmy na przerwę.

Druga część spotkania rozpoczęła się dla nas fantastycznie, nie minęła minuta, a Dawid Wojtyra skompletował hat tricka. Tym razem w rolę asystenta wcielił się Neison. Ten gol trochę uśpił naszą drużynę i zatarła się nawet optycznie przewaga liczebna. Gospodarze mieli nawet okazję zdobyć gola, kiedy to w 58 minucie po błędzie naszej drużyny nasza bramka została bez bramkarza, ale sytuację wyczyścił nasz obrońca. To było tyle, na co pozwoliliśmy naszym  przeciwnikom tego dnia. Na zakończenie, już w doliczonym czasie gry Dawid Wojtyra ponownie kąsa, a podawał Marko Zawada. Internety mają rację, plebiscyt na piłkarza kolejki już rostrzygnięty.

Z Gorzowa wracamy z 3 punktami i do pierwszego miejsca tracimy już tylko 1 punkt. Rekord przegrał swoje spotkanie, a Śląsk zanotował remis.  Robi się coraz ciekawiej.

Za tydzień na Stadionie Miejskim będziemy podejmować Karkonosze Jelenia Góra, obecność obowiązkowa.

Trener Łukasz Ganowicz: Zadanie wykonane, cieszą bramki Dawida Wojtyry-gratulacje, bo to rzadko spotykana sytuacja aby strzelić cztery gole w jednym meczu. Pierwsza połowa pełna kontrola, a w drugiej trochę straciliśmy koncentrację i momentami nie było widać, że gramy w przewadze. Zawodnicy Warty nie mając nic do stracenia szukali swojej szansy na gola. My też stworzyliśmy sobie jeszcze kilka akcji, ale nie można być zbyt pazernym. Jest 4:0 i w dobrych nastrojach wracamy do Kluczborka. 

AstroEnergy Warta Gorzów – MKS Kluczbork 0:4 (0:2)

Bramki: Dawid Wojtyra 17′,24′, 46′, 90′

MKS: Szczerbal – Lechowicz, Trojanowski, Maj (40′ Szota), Napora, Neison (75′ Zawada), Wiszniowski, Nowak (70′ Wienczek), Dominik Lewandowski, Tuszyński (70′ Włodarczyk), Wojtyra